Przekraczaj granice

Każdy z nas ma takiego chochlika w głowie, który mówi „nie uda Ci się, nie dasz rady, nie jesteś wystarczająco dobry”. I to jest dobre. Taki wewnętrzny głos, który chroni nas przed tym, żebyśmy nie zrobili czegoś, co mogłoby nas narazić na niebezpieczeństwo. Problem zaczyna się wtedy, gdy chcemy spróbować czegoś nowego, świadomie chcielibyśmy coś zrobić, a ten głos się buntuje i przedstawia nam katastroficzne wizje, jak bardzo nam się nie uda to, co planujemy.

Czy to nowy projekt, czy przemówienia publiczne, czy rozpoczęcie własnego biznesu. Każdy ma jakąś dziedzinę, o której nie ma na początku pojęcia, ale chciałby zacząć w niej działać. I zaczyna się wewnętrzna walka głosów. Nasz świadomy głos mówi „dam radę, przecież to nic wielkiego, zacznę od małych kroków” i natychmiast dostaje ripostę „no co ty, to niebezpieczne, wygłupisz się, co sobie ludzie o tobie pomyślą, a co będzie, jak się nie uda?”

Masz tak samo? Nie jesteś inny. Każdy z nas takich dialogów w ciągu dnia doświadcza mnóstwo. Co jednak różni ludzi, którzy osiągają swoje cele, którzy mimo przeciwności losu idą dalej i zdobywają kolejne szczyty, od tych, którzy przy pierwszym niepowodzeniu albo jeszcze nawet przed pierwszą próbą odpuszczają? Ano tym pierwszym udało się opanować ten ich wewnętrzny głos. Słyszą jego podszepty, ale potrafią powiedzieć „dziękuję, że mnie ostrzegasz, jednak i tak decyduję się to zrobić”. I robią!

Żył kiedyś chłopiec bardzo zamknięty w sobie. Chłopiec, którego przerażała wizja odezwania się do kogoś obcego. Dla którego wyzwaniem było wejście do pokoju pełnego ludzi. Na pewno wszyscy będą na mnie patrzeć. Co oni sobie pomyślą? Chłopiec ten wymyślił świetny sposób na to, by nikt go nie zranił. By zewnętrzny świat nie miał na niego wpływu. Przestał się przejmować otoczeniem, żył we własnym świecie. Metoda wydawała się dobra, jednak po pewnym czasie przestała się sprawdzać. Chłopiec zaczął dorastać i okazało się, że radość, spełnienie i możliwość osiągania czegoś więcej w życiu zależy od kontaktów z innymi.

Zaczął więc przekraczać kolejne swoje bariery. A to się uśmiechnął do kogoś nieznajomego, a to zapytał o godzinę, a to zaczął rozmowę o pogodzie. Każda taka próba była kolejnym przesunięciem granicy. Kolejnym krokiem, który dowodził, że się da. To jak ujarzmianie dzikiego zwierza, które tylko wygląda strasznie, ale im bliżej podchodzimy, tym bardziej okazuje się, że to zwykła przytulanka.

I wreszcie zrobił coś, co od lat było jego największym strachem. Zaczął mówić do ludzi. Przemawiać publicznie. Szczerze, otwarcie i od serca. Od tej pory już nigdy i nic nie było takie samo.

„Ten artykuł nie jest wystarczająco dobry, nikt go nie będzie chciał przeczytać.”

„Dziękuję, że się podzieliłeś ze mną tą myślą. Szanuję Twoje zdanie, mój drogi chochliku, ale się z nim nie zgadzam i będę robił to, co postanowiłem.”

Marcin Kądziołka

Prezes Zarządu Złote Myśli Sp. z o.o.

www.zlotemysli.pl